zawartość zmienna jak moje nastroje. i o to tutaj właśnie chodzi.
wtorek, 10 września 2013
bałagan
1. zaskakujące, jak szybko można się zmienić. przestawić. mieć swój tryb życia. i dobrze się z nim czuć.
zaskakująco dobrze.
2. postrzeganie siebie przez pryzmat innych oczu zakrzywia samoocenę. wyklucza SAMOocenę.
błąd
błąd
błąd
red alert.
środa, 4 września 2013
wy OUT owana
takie metaforyczne spostrzeżenie mi do głowy przyszło i opuścić jej nie może,
że ja to jestem trochę jak taki klocek,
co to na tej planecie nie ma dziurki o takim kształcie,
i nigdzie się wcisnąć nie umiem,
coby się znaleźć -IN-
i tak sobie błądzę po obcych orbitach i się obijam bezładnie i bezwładnie.
i taki wniosek się nasuwa oczywisty, że chyba powinnam przypiłować kanty, coby się w jakiś szablon wepchnąć...
bo mogę NIE, ale co mi z tego przyjdzie...
... jakoś to życie trzeba przeżyć. ma się je x1.
:)
to moje połączenie takie najgorsze z możliwych = brak wystarczającej siły przebicia, żeby sobie swoją dziurkę po swojemu w świat wywiercić + za dużo dumy, żeby się pokracznie jakąś gotową wpychać na siłę :)
że ja to jestem trochę jak taki klocek,
co to na tej planecie nie ma dziurki o takim kształcie,
i nigdzie się wcisnąć nie umiem,
coby się znaleźć -IN-
i tak sobie błądzę po obcych orbitach i się obijam bezładnie i bezwładnie.
i taki wniosek się nasuwa oczywisty, że chyba powinnam przypiłować kanty, coby się w jakiś szablon wepchnąć...
bo mogę NIE, ale co mi z tego przyjdzie...
... jakoś to życie trzeba przeżyć. ma się je x1.
:)
to moje połączenie takie najgorsze z możliwych = brak wystarczającej siły przebicia, żeby sobie swoją dziurkę po swojemu w świat wywiercić + za dużo dumy, żeby się pokracznie jakąś gotową wpychać na siłę :)
środa, 28 sierpnia 2013
TIK TAK
Zmierzch wszedł cicho przez sień –
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest w okół…
Otworzę na zmierzch cichutko drzwi,
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?
Jest między nami wiele ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej lękam się usłyszeć –
powiedzieć: „Mów”…
Nie wiem, co się za ciszą kryje –
nie wiem –czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i cisze zmierzch.
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest w okół…
Otworzę na zmierzch cichutko drzwi,
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?
Jest między nami wiele ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej lękam się usłyszeć –
powiedzieć: „Mów”…
Nie wiem, co się za ciszą kryje –
nie wiem –czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i cisze zmierzch.
wtorek, 27 sierpnia 2013
the fire. inside.
The fire inside, the fire inside
It's the only way you know you're still alive
Am I ?
It's the only way you know you're still alive
Am I ?
wtorek, 20 sierpnia 2013
hmm... nie przepadam za takimi dniami, w których słońce strajkuje, walkowerem oddając miejsce chmurom rzęściście deszczącym.
w taki dzień, niestety nie wszyscy się poddali i zostali w łożku, tym samym zajmując moje potencjalne-wygodniesiedzące-miejsce w tramwaju. odbierając mi tym samym możliwość zaczytania się w jakieś mądre dzieła, spoczywające i zbędnie ciążęce w mojej torebce. natomiast możliwość zrelaksowania się w tej przymusowej postawie stojącej odebrałam sobie sama, jako że mój przenośny zestaw grający dla odmiany spoczywa na-swoim-miejscu-w-czerwonym pudle-na-regale-obok-(sic!)-ŁÓŻKA...
miłego dnia !!! :)
w taki dzień, niestety nie wszyscy się poddali i zostali w łożku, tym samym zajmując moje potencjalne-wygodniesiedzące-miejsce w tramwaju. odbierając mi tym samym możliwość zaczytania się w jakieś mądre dzieła, spoczywające i zbędnie ciążęce w mojej torebce. natomiast możliwość zrelaksowania się w tej przymusowej postawie stojącej odebrałam sobie sama, jako że mój przenośny zestaw grający dla odmiany spoczywa na-swoim-miejscu-w-czerwonym pudle-na-regale-obok-(sic!)-ŁÓŻKA...
miłego dnia !!! :)
piątek, 16 sierpnia 2013
wielowątkowy spacer kilkuminutowy
rozrywka dnia - spacer do apteki. na szczęście trasa wiedzie przez park.
lubię obserwować ludzi na parkowych ławkach. są różni. przekrój społeczeństwa. najdłużej przyglądam się tym, którzy po prostu w danej chwili TAM - SĄ. TAM i NIGDZIE INDZIEJ.
postawiłam sobie diagnozę. mało odkrywczą, ale na pewno prawdziwą. problem mam z tym, żeby być TU i TERAZ. totalna dekoncentracja mnie przepełnia. przeszkadza mi zarówno w tym, czym zająć się powinnam, choć chęci brak ale też w tym, co robić lubię i na co mam ochotę... efekt: marnotrawstwo czasu i energii. satysfakcji brak.
może dlatego odnajduję u siebie objawy nerwicy. wszystko zaczynam, nic nie kończę. mam pretensji do siebie bez liku, dla równowagi wyładowuję je na otoczeniu.
żałośnie banalne to wszystko.
przynajmniej syrop pyszny :)
lekarstwa na ww. diagnozę nie mieli w aptece...
swoją drogą, niezwykle metaforyczny mebel z takiej ławki... czeka sobie i zaprasza wszystkich do usiąścia na :)
lubię obserwować ludzi na parkowych ławkach. są różni. przekrój społeczeństwa. najdłużej przyglądam się tym, którzy po prostu w danej chwili TAM - SĄ. TAM i NIGDZIE INDZIEJ.
postawiłam sobie diagnozę. mało odkrywczą, ale na pewno prawdziwą. problem mam z tym, żeby być TU i TERAZ. totalna dekoncentracja mnie przepełnia. przeszkadza mi zarówno w tym, czym zająć się powinnam, choć chęci brak ale też w tym, co robić lubię i na co mam ochotę... efekt: marnotrawstwo czasu i energii. satysfakcji brak.
może dlatego odnajduję u siebie objawy nerwicy. wszystko zaczynam, nic nie kończę. mam pretensji do siebie bez liku, dla równowagi wyładowuję je na otoczeniu.
żałośnie banalne to wszystko.
przynajmniej syrop pyszny :)
lekarstwa na ww. diagnozę nie mieli w aptece...
swoją drogą, niezwykle metaforyczny mebel z takiej ławki... czeka sobie i zaprasza wszystkich do usiąścia na :)
czwartek, 15 sierpnia 2013
...
ciekawa jestem, którędy tok moich myśli zaprowadzi mnie po raz kolejny do wniosku, że to znowu moja wina...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)